Słodko-gorzka Holandia

Mandaty, Boże Narodzenie i Sylwester AD 2010

Nie było mnie ty dawno więc dla przypomnienia wkleję odnośnik. W TYM poście pisałam jak to niemal z dnia na dzień zostałam pozbawiona zasiłku chorobowego. Aż do tego momentu radziliśmy sobie nieźle. czytaj dalej

I tak sobie chodzę/jeżdżę po różnych rejonach...

Plan dnia zdecydowanie mi się unormował, a nawet wypełnił do granic. Każdego ranka zawoziłam dzieci do szkoły – córkę do Kalsbeek, a syna do Achtsprong. Dokładnie w takiej kolejności, bo córka nie mogła się spóźniać. Za każde spóźnienie były odpowiednie sankcje, czyli najczęściej zostawanie po zajęciach. Poza tym w końcu to była pierwsza klasa w nowej szkole, więc nie wypadało się spóźniać czytaj dalej

komentarze: 8

Sandd

Pod koniec września, gdy sprzątałam dom Sandry znalazłam u niej ulotkę. Była to oferta pracy jako postbezorger, czyli po naszemu listonosz. Firma, która szukała pracowników nazywała się Sandd. Szczerze powiedziawszy pierwszy raz o niej słyszałam… czytaj dalej

komentarze: 2

Co z tym blogiem???

Cieszę się, że mój blog ma swoich czytelników. Chciałam wam wszystkim podziękować, że pomimo przerwy w pisaniu i to dość długiej przerwy, wracacie tutaj, czytacie i komentujecie. Uważam, że należą się słowa wyjaśnienia i odpowiedzi na komentarze. czytaj dalej

komentarze: 7

Kurs z Quality

Jeszcze przed wakacjami, gdzieś na początku czerwca koordynatorzy uitzendbureau Quality poinformowali wszystkich swoich pracowników, że będą organizować kurs językowy, na który zapraszają wszystkich pracujących u nich Polaków. - Oooooo!! – pomyślałam – to jest coś. Trzeba zapytać, czy mogę też z nimi chodzić. czytaj dalej

Sport pozaszkolny

Z nowym rokiem szkolnym moje dzieci podjęły decyzje o uprawianiu sportów. Syn zapisał się do młodzików lokalnej drużyny futbolowej Siveo’60. Na początek trafił do grupy wiekowej oznaczonej literą E. Treningi jego drużyny odbywały się na lokalnym sportparku De Beemd. czytaj dalej

komentarze: 3

Szkolne sprawy...

Syn nie był zadowolony ze szkoły. Tzn szkoła nie była zła i można było przeżyć, ale niestety znów był w grupie z synem państwa G, który przeszkadzał mu na lekcjach. Nie raz i nie dwa syn w drodze do domu opowiadał, że nauczycielka jedna czy druga miały do niego pretensje, ze rozmawia z synem państwa G i to po polsku... czytaj dalej

komentarze: 1

Drugi rejon

Z racji tego, że w środę znów dostałam posegregowaną już pocztę również i czwartek był zbyt długim i zbyt męczącym dniem pracy. Wiedziałam już jednak, jakie spotkają mnie niespodzianki i po prostu w odpowiednim momencie zrobiłam sobie na fotelu pasażera dwa stosiki i brałam przesyłki pod numery parzyste i nieparzyste zgodnie z numerami domów. czytaj dalej

komentarze: 1

Początki zawsze są trudne...

Do domu wróciłam podekscytowana. Udało mi się znaleźć pracę i podpisac umowę bez żadnych pośredników w formie biura pracy i co najważniejsze bez pomocy i łaski Kaśki!!! Cieszyłam się jak dziecko. To nic, że praca miała być tylko 2 dni w tygodniu, a wypłata raz w miesiącu. Cieszyłam się tym, że przyjęli mnie bez znajomości języka, że nie robili żadnych problemów jak w TNT Post NL. czytaj dalej

komentarze: 2

Zasiłek dla bezrobotnych i praca

Postanowiłam szybko, bardzo szybko poszukać jakiejś pracy. Tym bardziej, że Kaśka tłumaczyła mi, że nie mam po co rejestrować się jako bezrobotna… Porady zasięgłam także u mojego księgowego. Pani Sylwia jednak też rozłożyła ręce… Na decyzję lekarza z UWV nie ma mocnych, ale koniecznie mam się zarejestrować jako bezrobotna, bo należy mi się przecież zasiłek. czytaj dalej

komentarze: 3